Zapomniane Obozy
 
Daniela Stelmach
Urodziła się 10 sierpnia 1929 w Sosnowcu jako jedyne dziecko zastępcy kierownika Wydziału Mechanicznego Huty Huldczyńskiego. Po kilku latach rodzina zamieszkała w Starachowicach w związku z przeniesieniem ojca do tamtejszej fabryki. Po wybuchu wojny ojciec pani Stelmach, chcąc zabezpieczyć fabryczne maszyny, wywiózł je do Kowla, skąd powrócił w grudniu 1939. W czasie okupacji niemieckiej rodzina przeniosła się do Sosnowca. Tam pani Stelmach uczyła się w niemieckiej szkole i uczęszczała na tajne komplety. W nocy z 11 na 12 sierpnia 1943 w ramach akcji Oderberg została aresztowana razem z matką i wujem. Z więzienia w Mysłowicach przewieziono ją do obozu w Pogrzebieniu, a potem kolejno do Małych Gorzyc i Wielkich Gorzyc. W 1944 roku trafiła do obozu w Potulicach, w którym przebywała do wyzwolenia. Po wojnie mieszkała u siostry ojca w Warszawie, następnie wróciła do Sosnowca i zamieszkała z babcią i wujkiem (oboje rodzice zginęli: matka w Auschwitz, ojciec prawdopodobnie w czasie nalotu). Rozpoczęła pracę w Hucie im. Mariana Buczka w Sosnowcu, kontynuowała naukę, zdała maturę. Potem pracowała w szkole. Mieszkała w Milowicach. Zmarła w listopadzie 2014.
 
Esesmani i funkcyjni
W Pogrzebieniu jeszcze jak byłyśmy, to ojciec przyjechał mnie odwiedzić. To był ostatni raz kiedy się z nim widziałam. Jak nas wywieźli do Gorzyc Małych to przewieźli nas potem do Gorzyc Dużych. To był budynek pokopalniany, tam był obóz. I tam w tym obozie komendantem, lagerführerem był Bawarczyk, facet o jednym oku. Pamiętam że pies jego mnie ugryzł. Był warsztat krawiecki, w którym ja pracowałam i pomagałam. Kierownikiem tego warsztatu była pani Lipkova. Dzieci te co tam były, małe dzieci trzechletnie, czteroletnie - z tym dziećmi bawiła się żona lagerführera. Wyprowadzała ich za budynek, na trawę jak było ciepło, to ciastka, to coś tam nosiła im, bawiła się z nimi, karmiła. Na niego nie można było powiedzieć, że był jakiś drań czy coś.
Wyzwolenie obozu, powrót do domu, konsekwencje pobytu w obozie
Jak wróciłam to byłam taka chudziutka, jak i teraz. Ciocia to się rozpłakała jak mnie zobaczyła. A wujek wrócił później, bo wracał z Dachau. Był w Dachau i w Gross Rosen. Ja już wtedy pracowałam, musiałam iść do pracy, bo przecież z czegoś trzeba było żyć. Byłam sama. Byłam u babci, ale babcia nie miała tyle, żeby i mnie dać. Miałam drewniaki zrobione w obozie, przywiozłam je sobie i chodziłam w nich. Byłam elegantką w Sosnowcu, bo to były przecież modne buty na koturnie.
Esesmani i funkcyjni
Posłuchaj:
 
Esesmani i funkcyjni
Posłuchaj:
 
Przyczyny aresztowania, uwięzienie i transport do obozu
Posłuchaj:
 
 
Dom Spotkan z Historią Ośrodek Karta Ośrodek Karta EACEA