Zapomniane Obozy
 
Stefan Popiołek
Urodził się 17 listopada 1927 w Bodzanowie niedaleko Płocka. Przed wojną ukończył pięć klas szkoły powszechnej. W czasie okupacji niemieckiej rodzina została wysiedlona z własnego gospodarstwa rolnego, w którym zamieszkali niemieccy koloniści. W lipcu 1944 w związku ze zbliżającym się frontem został skierowany do pracy przy kopaniu okopów niedaleko rodzinnej miejscowości, a po miesiącu przetransportowano go na Łotwę, potem na Litwę (Tylża). W październiku uciekł, został złapany i uwięziony w obozie karnym w Działdowie, skąd trafił do obozu pracy Wiesau koło Królewca. Zatrudniony był przy robotach budowlanych i karczunku lasów. Od stycznia 1945 do wyzwolenia pracował przy budowie umocnień frontowych w okolicach Królewca. Po wojnie wrócił do Bodzanowa, wstąpił do wojska, potem kontynuował naukę, pracował w przemyśle rolnym. Aktywny działacz społeczny, pełnił funkcje w miejscowych organizacjach sportowych, kulturalnych, oświatowych i kombatanckich.
 
Obóz:  [Działdowo]
Warunki życia w obozie
Pod koniec października trafiłem do Działdowa. Na powitanie otrzymaliśmy porządne baty - winny czy niewinny... Ten obóz usytuowany był w dawnych budynkach batalionów wojskowych, to były dawne koszary. W sali-celi było nas chyba ze 120 albo i więcej. Prycze trzypiętrowe - to ja, jako młody chłopak, trafiłem najwyżej. Gdy przychodzili strażnicy niemieccy to musiałem skakać z trzeciego piętra pryczy, bo inaczej zaraz by mnie pobili. Niemcy zafundowali nam po cynowej misce, ale bez łyżki, bez niczego. Żadnego kubka. Na jedzenie przewidziano 10 minut, dla wszystkich tych ponad stu ludzi. Ostatni, którym nalano zupy, nie nadążali dokończyć gorącego jedzenia i musieli je wylać, bo wypić szybko się nie dało. Do pracy nas jednak wcale nie wzywali.
 
Dom Spotkan z Historią Ośrodek Karta Ośrodek Karta EACEA