Zapomniane Obozy
 
Halina Skalbmierska
Urodziła się 8 stycznia 1932 w Jęzorze k. Sosnowca. Ojciec był górnikiem i działaczem PPS, w czasie okupacji zaangażowanym w działania konspiracyjne. W nocy z 11 na 12 sierpnia 1943, w ramach akcji Oderberg, pani Skalbmierska została wraz z matką i ojcem aresztowana i uwięziona w obozie karnym w Mysłowicach. Po rozdzieleniu z rodzicami umieszczono ją wraz z innymi dziećmi w Polenlagrze w Pogrzebieniu. Przebywała tam do końca września 1943. Następnie trafiła do obozu w Żorach, a stamtąd do obozu w Potulicach, gdzie przebywała do marca 1945. W obozie w Potulicach pani Skalbmierska opiekowała się młodszymi dziećmi, prała ich odzież, sprzątała. Pracowała również na terenie dawnego majątku hrabiostwa Potulickich oraz przy budowaniu okopów przeciwczołgowych. Zatrudniona była także w gospodarstwie należącym do niemieckiego rolnika.  Po wojnie zamieszkała u krewnych (oboje rodzice zginęli w czasie wojny) i kontynuowała edukację. Pracowała w Wojewódzkim Komitecie PPS, w księgowości w Państwowym Domu Towarowym, w Wojewódzkim Przedsiębiorstwie Handlu Odzieżą i wreszcie w Wojewódzkiej Radzie Związków Zawodowych. Obecnie działa społecznie w Towarzystwie Opieki nad Oświęcimiem, w zarządzie Polskiego Związku Byłych Więźniów Politycznych Hitlerowskich Więzień i Obozów Koncentracyjnych w Katowicach oraz w Akcji Katolickiej.
 
Kontakty z ludnością cywilną
W tych obozach tu na Śląsku to od czasu do czasu były odwiedziny, że mogła ciocia przyjechać i paczki, jedzenia nam coś przywieźć. Ale to też tak było: jak się Niemcy już obłowili to znowu zatrzymali, że nie wolno było. Tak było w tym Pogrzebieniu, w pierwszym obozie, to też niby wolno było, ale musieliśmy przechodzić przez portiernię i wszystko nam zabierali to, co lepsze. Tylko dawali tam pomidor, jabłko, ale chleb czy ciasto to wszystko zbierali. To potem żeśmy dawali znać, że mają nam pakować każde osobno. Tośmy szli z kuzynem pod bramę, bo to nie wpuszczali. Pod bluzkę żeśmy pakowali i tak, kuzyn szedł, i potem przed samym tym wejściem on uciekał. A do tego lagru tam w Pogrzebieniu było wejście przez tą piwnicę, tam, gdzie my te ziemniaki obierali. Więc ja szłam na portiernię, a on uciekał tam, to ile razy: Halt! Halt! Kinder Bandit, Kinder! Strzelał tam w łeb. A potem wstrzymali, znowuż nie wolno odwiedzin. No to całe szczęście, że tam jak ja byłam na tej sali, jak wspomniałam, ten pan Dowsilas, to on właśnie wychodził malować poza obóz. I był taki wachman, był chyba Ślązakiem, bo po polsku bardzo ładnie mówił. Janusz się nazywał, tylko był bez ręki, na froncie mu rękę urwało. I jak on miał wartę w nocy, to ten pan Dowsilas wychodził. Tam był krawcem taki garbusek podobno, mieszkał w tym Pogrzebieniu i tam zostawiali te paczki popisane dla kogo. I on jak ten Janusz miał dyżur, wartownię, to ten pan Dowsilas szedł i te paczki przynosił, i potem rozdzielał znowu między nas.
Warunki życia w obozie, choroby - śmierć w obozie
Nas przywieziono do Żor. Przyjechał lagerführer właśnie na rowerze po nas. Był też strażnik i furmanką nas wieźli. Przyjechaliśmy do Żor. W Żorach to był taki barak gdzie raz konie były, lagerführer był właśnie miłośnikiem koni, ale te konie potem przenieśli. Bardzo duża taka sala była i tam właśnie na górze to mieszkali ci wachmani, co pilnowali, i lagerführer też miał pokój. A myśmy byli w tym baraku, ten barak był niski, w ogóle podłoga była z cegieł wykładana. Był bardzo prymityw: okienka były tylko takie maleńkie jak w stajni. Jeśli chodzi o mycie to było po jednej ścianie koryto takie betonowe i kurki były. Tam się umyło i to wszystko. Na tym baraku były dwa piece: jeden był z początku baraku i drugi był na końcu, duży piec, gdzie tam palili w piecu. I ja korzystałam właśnie z tego, bo Wiesiu bardzo zachorował tam, bardzo. Głowę miał taką jak galaretę, w ogóle wrzody go obsypały, świerzb dostał. Nawet ten lagerführer, ten wachman i ta siostra mówią: On tego nie przetrzyma. Ale okazuje się, że te panie ze Szczyrku, co tam były, to one miały wanny i garnki, doradziły mi, żeby wodę grzać i żeby go kąpać, żeby mu polewać główkę tą ciepłą wodą. No i faktycznie tak mu polewałam, że  potem te wrzody mu pękały.
Warunki życia w obozie
Pierwsze święta były w Żorach, to Piechocki grał na skrzypcach. Ci co byli ze Szczyrku, z Bielska, to lagerführer poszedł na takie ustępstwa, że puścił ich na przepustki. Nie wszystkich, ale po jednym z rodziny. Ale jak do nas przyjechały rodziny, to lagerführer zezwolił, żeby spali w lagrze. Po prostu uzupełniał stan tych ludzi, których wysłał, że byli w lagrze tą jedną noc. Także w pierwsze święta mieliśmy na wigilii ciocię. Panie przyrządziły jakieś dania, śpiewaliśmy kolędy, Piechocki grał na skrzypcach. Ale wszystko po cichu. Wachmani też tam przychodzili.
Konsekwencje pobytu w obozie
Tu w Sosnowcu była uciecha, żeśmy wrócili. Jeszcze wojna nie była skończona, to nie było wiadomo, kto z naszych rodziców przeżył. Od kuzyna jeszcze nie było rodziców, ale wiedzieli, że ciocia jest gdzieś w obozie w Niemczech, wujek też. A mój ojciec - takie pogłoski chodziły, że został rozstrzelany. Co do mojej mamusi, to przysłali zawiadomienie do gminy, wezwali ciocię, odczytali jej, że mama zmarła na serce. Nie zmarła na serce, tylko tyfus był w obozie. Początkowo myśmy z kuzynem byli u jednej cioci, siostry mamusi. Raz mieszkaliśmy tu u cioci, raz u babci i tak żeśmy znowuż razem wędrowali aż do czasu, gdy wróciła mama kuzyna Dolka. Wróciła chyba w lipcu, a wujek w sierpniu, bo był dłużej w Niemczech. Ja niby byłam u cioci, ale nie miałam własnych rodziców. Dowiedziałam się przez przypadek, że nie żyją, nikt mi wcześniej o tym nie powiedział. Wyszłam za mąż w wieku 16 lat, bo nie chciałam już być na czyimś utrzymaniu.
Przyczyny aresztowania, uwięzienie i transport do obozu
Posłuchaj:
 
Warunki życia w obozie, Żywność w obozie, głód, pierwszy dzień w obozie
Posłuchaj:
 
Warunki życia w obozie, wyzwolenie obozu, powrót do domu
Posłuchaj:
 
Kontakty z ludnością cywilną, esesmani i funkcyjni
Posłuchaj:
 
Przyczyny aresztowania, uwięzienie i transport do obozu
Posłuchaj:
 
 
Dom Spotkan z Historią Ośrodek Karta Ośrodek Karta EACEA