Zapomniane Obozy
 
Tadeusz Pipowski
Urodził się 5 grudnia 1922 w Małociechowie, powiat Świecie. Rodzice prowadzili własne gospodarstwo rolne. W 1941 roku rodzina został wywieziona do obozu w Smukale, a następnie do Potulic, bracia pana Pipowskiego pracowali też w okolicznych majątkach. Pan Pipowski na wieść o wysiedleniach próbował uciekać, chciał dostać się do pracy w gospodarstwie jednego z mieszkających w okolicy Niemców, jednak został aresztowany, trafił najpierw do więzienia, potem do obozu przesiedleńczego w Toruniu, który podlegał pod obóz w Potulicach. Zatrudniony był w fabryce smalcu. W lutym 1942 wywieziono go do Gdańska. Tutaj aż do wyzwolenia pracował przymusowo, najpierw na budowie we Wrzeszczu, potem w koszarach przy jednostce gestapo. Po wojnie powrócił do rodzinnej wsi, prowadził własne gospodarstwo rolne.
 
Przyczyny aresztowania, uwięzienie i transport do obozu
Cała wieś  [Małociechowie] poszła do lagru do Smukały. Jeno ja nie poszedł, bo jak oni w nocy z 3 na 4 października 1941 roku wywozili, to ja uciekł. Już wtedy miał 19 lat, i wtedy za tydzień do jednego Niemca żem się zgłosił, do roboty ja chciał. Pojechali my po meldowanie do Gruczna, do gminy i tam zaraz mnie aresztowali, i do Torunia transportował mnie specjalnie policjant z Gruczna, i zaraz do karnego żem przyszedł. A w Toruniu smalcownia dawniej była i wtedy Niemcy zrobili lager, do 1943 roku tam był lager. Tak że ja już z rodzicami nie był razem. A rodziców wywieźli i braci wszystko do Smukały, zaś potem do Potulic. Ja był też przydzielony do Potulic, ale w 1942 roku wyjechał z Torunia do Gdańska na roboty budowlane. Przed nami w tym miejscu byli ze Stutthofu ludzie, którzy pouciekali.
Esesmani i funkcyjni, warunki życia w obozie
Ten obóz w Toruniu to była fabryka smalcu, to było duże, piętrowe, były tam całe maszyny i magazyny. To była smalcowania, którą wcześniej miał Żyd w Toruniu. Mieszkaliśmy w tej fabryce, przeważnie było tam koło trzech tysięcy ludzi... Spaliśmy na ziemi, zaś już przy końcu, w 1942 roku, robili w jednym takim magazynie takie piętrowe łóżka, a tak to na ziemi, na cemencie. O, to tak twardo było, że człowiek te boki odleżał, no ale ja to młody był...Ja takiej krzywdy nie miał w Gdańsku, człowiek się najadł, a robił. Bite nie bylim nic, katowane nic, czegoś takiego tam nie było. Bo w Toruniu to pamiętam, taki sędzia był, on tam się trochę buntował, to zbili go, wodą poleli, i koniec, i skończył. W Toruniu brzydko było, a komendant to był diabeł, bokser był z zawodu, kogo doszedł, to miał radość. Ranga porucznika, albo kapitana była, ale to SS, a oni mieli insze nazwy. Jak temu sędziemu przywalił, to leżał, taki był brzydki. Wszyscy jak zobaczyli komendanta, to uciekali z daleka. Ale szło uciec z Torunia, szło, bo to nie było drutu, jeno płot był, taki z drzewa, z desków, drut był na z wierzchu i do góry trochę, ale szło uciec jak kto chciał. Ale gdzie mieli ludzie iść? Łapali, a wtedy jakby wzięli na policję albo na gestapo. Ludzie nie wiedzą, co to gestapo, bo ja to wiem dobrze.
Praca niewolnicza
A w Toruniu były różne prace, tak gdzie pasował [człowiek], gdzie potrzebowali, to wzięli. Nawet taki magazyn, bo to był HWL lager, tak jakby wojskowy, żywnościowy, tam i wyładowywać mąkę trzeba było, wagonowo to szło, wtedy jak potrzebowali, to brali. Worki po 75 kilo, a ja 19 lat - twardy żem był i 74 kilowy worek wziąłem. Ja wytrzymał te worki nosić, i każdy musiał 100 worków na drugie piętro zanieść. Mąka w tych worach była. I na fliegerplatz, na lotnisko, to tam znowu baraki wyładowywane byli, bo Niemcy transporty przywozili. Roboty rozmaite były, gdzie potrzebowali, to samochodem nadjechali i gdzie przypadło zawieźli.
 
Dom Spotkan z Historią Ośrodek Karta Ośrodek Karta EACEA