Zapomniane Obozy
 
Wyzwolenie obozu, powrót do domu, pamięć o obozie / Adolf Kasprzyk
Ale ciągle czekaliśmy na jakiś wysłanników ze Śląska. Gdzieś tak pod koniec lutego, w marcu przyjechała ekipa towarzyszy, bo nie wszystkich Niemcy zwinęli, nie wszyscy zostali ostrzeżeni. Na przykład taki Polak z Czeladzi - on zorganizował tą ekipę. Transport kolejowy był też przede wszystkim na usługach wojska, także było ciężko nas stamtąd przywieźć. Ale w końcu przyjechali i zabrali tylko część dzieci, no bo się nie dało wszystkich wziąć, bo to kupa ludzi. Dzisiaj jest jeszcze ponad sto dzieci, które się zjeżdżają nieraz na takie zjazdy, żeby się zobaczyć, kto jeszcze żyje i jak żyje. W końcu nas ostatnią grupę zabrano, załatwiono z koleją wagony towarowe. Tam nam w tych towarowych wagonikach dali takie piecyki żelazne, a na stacjach nam kolejarze dali zawsze węgla. I tak żeśmy jechali aż przeszło tydzień z tej Bydgoszczy, a ciągle jeszcze w tych ubiorach poniemieckich, bo to były cieplutkie takie. I w marcu wróciliśmy tu do tej miejscowości. Oczywiście nikogo z rodziców nie było, bo wszyscy byli na terenie Niemiec. Ojciec mój był w Mauthausen, matka była w Buchenwaldzie.
Pamięć o obozie / Barbara Kruczkowska
W tej chwili jest tam cmentarz i mnóstwo, mnóstwo grobów. A w samym tym budynku pałacowym i dookoła baraki zostały tuż po wojnie wyburzone i jest więzienie - bardzo ciężkie więzienie. Zaraz po wojnie tam Niemców więzili, tych oprawców, a w tej chwili jest tam ciężkie więzienie dla tych wszystkich, którzy mają wyroki sądowe. Zaraz po wojnie wyburzono baraki i zaczęto budować nowe budynki na więzienie. Ale cmentarz jest jako ślad, że tam tyle dzieci i ludzi zostało zamordowanych w czasie okupacji. W tej chwili jest śmiesznie, bo z kolei ci Niemcy, którzy byli wiezieni tam po wojnie, chcą byśmy wybaczyli Niemcom, a oni nam wybaczą, że Polacy ich tam trzymali po wojnie. Dochodzi do takich absurdów.
Pamięć o obozie / Stefan Rochon
Nasz obóz, Potulice, stał się bazą dla ubowców, którzy lokowali tam swoich ludzi - Polaków, kułaków. Niejednokrotnie zdarzało się tak, że człowiek siedział całą wojnę w obozie, od 1941 do 1945 roku, i po wojnie nie był w stanie oddać swoich świadczeń zbożowych, mlecznych, mięsnych, i dlatego wracał do tego obozu. I to Polak! Był w niemieckim obozie w czasie wojny, a po wojnie był jako Polak w polskim obozie. Obsługą obozu byli przeważnie dawni więźniowie. Powstał tam też obóz dla Niemców. To byli ludzie cywilni, zupełnie niewinni ludzie, tyle tylko, że byli Niemcami. Byli przeważnie z Łotwy, z Kłajpedy, z Prus Wschodnich. Obóz dla Polaków zlikwidowali w 1949 roku i zrobili z tego obóz tylko dla Niemców, którzy byli tam zresztą od początku, jeszcze gdy ja tam byłem. W dzisiejszej rzeczywistości, gdy mówimy o tym, że w tym polskim obozie byli Niemcy, a oprócz nich Polacy... Po wojnie nie mogliśmy się doprosić swoich uprawnień. To znaczy - na Śląsku, gdzieś tam w innych województwach, ci ludzie, którzy byli w obozie, obozowicze, od razu dostali się do organizacji kombatantów i do więźniów politycznych. A tu, na Pomorzu, nasz urząd wojewódzki do spraw kombatantów nie chciał uznać naszego obozu. To taka plama, o tym się nigdy nie wspominało.
Pamięć o obozie / Kazimierz Kozłowski
Już po wojnie starałem się wszelkimi siłami utrzymać w całości dawny obóz. Chodziłem po tych władzach partyjnych, tu i ówdzie. Nie byłem partyjny, ale szukałem kolegów co byli partyjni. Kazały władze nasze komunistyczne rozebrać: "My tu nie chcemy śladów poniemieckich!" A to dzisiaj byłby eksponat! Chcemy to teraz odbudować przynajmniej częściowo, żeby to przypominało obóz, a nie ogród spacerowy czy Planty, jak to zamierzają teraz zrobić. Chcemy przywrócić tą drogę, bo nazywali ją ulicą śmierci, albo ulicą morderców. Niepotrzebnie nasi zabudowali ten teren tymi blokami, bo tam też ludzi rozstrzeliwali i tam też ziemia nasycona krwią niewinnych ludzi. W tej chwili chodzą tam zagraniczni turyści, ale pytają: "Gdzie tu te baraki? Tu nic nie ma! Jeszcze psy biegają po tym terenie!" Co najważniejsze: droga, postawić dwie wieżyczki, jedną z jednej strony, drugą z drugiej, bramę z okrąglaków z drzewa, bo takie były i drutem przeplecione. No i ogrodzenie: betonowe słupki, druty na izolatorach takich porcelanowych, żeby to naprawdę wyglądało jako obóz. A ważna droga jest, ta droga śmierci! Droga, którą tych więźniów dowozili tam na rozstrzeliwanie.
Przyczyny aresztowania, uwięzienie i transport do obozu, pamięć o obozie / Janina Boroń
Posłuchaj:
Pamięć o obozie
Jan Leśnikowski

Texte alternatif

 
Dom Spotkan z Historią Ośrodek Karta Ośrodek Karta EACEA