Zapomniane Obozy
 
Wyzwolenie obozu, powrót do domu, konsekwencje pobytu w obozie / Zofia Janik
Nie docierało do mnie, że to już jest koniec. Jedni wierzyli, drudzy nie wierzyli, trzeci uciekali, inni płakali. Nawet nie mam pojęcia jak się to wszystko zakończyło. Chorowałam bardzo, przeszłam pięć operacji. Po wyjściu za mąż po trzech latach dopiero doczekałam się dziecka, chodziłam do ginekologa, leczyłam się. Wrzody miałam, a chuda taka byłam, że mnie nie poznawali na wsi. Byłam chuda i tylko oczy miałam duże. Rodzice strasznie to przeżywali, bo moja młodsza siostra zmarła z rozpaczy, bo jak mnie zabrali to tak płakała, że jej żyłka pękła i zmarła. To teraz rodzice nie wiedzieli, jak się cieszyć i płakali.
Konsekwencje pobytu w obozie / Halina Skalbmierska
Tu w Sosnowcu była uciecha, żeśmy wrócili. Jeszcze wojna nie była skończona, to nie było wiadomo, kto z naszych rodziców przeżył. Od kuzyna jeszcze nie było rodziców, ale wiedzieli, że ciocia jest gdzieś w obozie w Niemczech, wujek też. A mój ojciec - takie pogłoski chodziły, że został rozstrzelany. Co do mojej mamusi, to przysłali zawiadomienie do gminy, wezwali ciocię, odczytali jej, że mama zmarła na serce. Nie zmarła na serce, tylko tyfus był w obozie. Początkowo myśmy z kuzynem byli u jednej cioci, siostry mamusi. Raz mieszkaliśmy tu u cioci, raz u babci i tak żeśmy znowuż razem wędrowali aż do czasu, gdy wróciła mama kuzyna Dolka. Wróciła chyba w lipcu, a wujek w sierpniu, bo był dłużej w Niemczech. Ja niby byłam u cioci, ale nie miałam własnych rodziców. Dowiedziałam się przez przypadek, że nie żyją, nikt mi wcześniej o tym nie powiedział. Wyszłam za mąż w wieku 16 lat, bo nie chciałam już być na czyimś utrzymaniu.
Konsekwencje pobytu w obozie / Franciszka Maria Sołtys
Zostałam wpisana do stowarzyszenia im. Maksymiliana Kolbego i miałam możliwość jechać na wczasy do Niemiec do Traunstein. Ja się bardzo tego bałam, bardzo. Mówiłam, że ja tego nie przeżyję. Wcześniej przerażało mnie, jak pojechałam do rodziny, która przeniosła się ze Szczebrzeszyna na Śląsk. Tam starsze osoby, takie siwe, wiekowe; czy na targu, czy w kościele, czy ledwie wyszły z kościoła, to szwargotały po niemiecku. Ja tego nie mogłam znosić, ja tego nie mogłam słuchać. Ale namówiono mnie jednak i pojechałam do tego Traunstein. Po przyjeździe człowiek się coraz bardziej obywał z tym językiem, osłuchiwał, w telewizji, w radiu, na ulicy. Przyjechaliśmy przed południem i zaraz tego samego dnia wieczorem była msza w kościele katolickim. W Traunstein Benedykt XVI chodził do seminarium. To jest bardzo duże i ładne miasto. Ksiądz modląc się powiedział, że my jesteśmy więźniami. To był jeden szloch. Od komunii wracałyśmy, miałyśmy duże chustki i buzie zatykałyśmy, bo by nas poroznosiło. Byłyśmy zakwaterowani u sióstr zakonnych. I tak dzień po dniu, dzień po dniu coraz bardziej zaczynaliśmy się zaprzyjaźniać z tym narodem. A poza tym Bawaria jest na wskroś katolicka, tam jak się szło ulicą, to czy szło dziecko, czy mężczyzna, czy kobieta, każdy mówi "Grüß Gott". To mnie przekonało do tych ludzi. I na spotkaniach okazywana serdeczność. Pomału, pomału przekonałam się, że nie wszyscy byli źli.
Wyzwolenie obozu, powrót do domu, konsekwencje pobytu w obozie / Daniela Stelmach
Jak wróciłam to byłam taka chudziutka, jak i teraz. Ciocia to się rozpłakała jak mnie zobaczyła. A wujek wrócił później, bo wracał z Dachau. Był w Dachau i w Gross Rosen. Ja już wtedy pracowałam, musiałam iść do pracy, bo przecież z czegoś trzeba było żyć. Byłam sama. Byłam u babci, ale babcia nie miała tyle, żeby i mnie dać. Miałam drewniaki zrobione w obozie, przywiozłam je sobie i chodziłam w nich. Byłam elegantką w Sosnowcu, bo to były przecież modne buty na koturnie.
Konsekwencje pobytu w obozie / Helena Sznerch
Po wyjściu z obozu niestety rodziców już nie było, nie mieliśmy gdzie wrócić. Nie było ani domu, ani mieszkania, ani dachu nad głową, więc przebywałam w takim zakładzie na ulicy Kopernika 36. Potem wzięła mnie starsza siostra, która chciała mnie posłać do szkoły, ale niestety byłam bardzo chora. Miałam wrzody, byłam osłabiona, chuda, wycieńczona tak, że do szkoły się nawet nie nadawałam. Ale z biegiem czasu, po dwóch latach poszłam do szkoły wieczorowej, gdzie ukończyłam tylko pięć klas szkoły podstawowej. Przerwałam jednak szkołę, bo znowu byłam bardzo chora. Także z ledwością ukończyłam siedem klas szkoły podstawowej.
Konsekwencje pobytu w obozie / Zbigniew Knapczyk
Tak się zaczęło życie już na wolności. Oczywiście matka nasza zginęła w Oświęcimiu w 1943 roku, a ojciec też był w Oświęcimiu, a później w obozie Weimar Buchenwald. Jak myśmy przyjechali w marcu, to ojca jeszcze nie było, siostra była u ciotki, a ja byłem u babci i tak żeśmy się wychowywali. Ciężko było, bo to były takie warunki, a jeśli chodzi o naukę tośmy dwa lata szkoły stracili. Dodatkowo trzeba było brać lekcje, ale nasze nauczycielki były takie bohaterskie, że nas przyjmowały na dodatkowe lekcje, żeby nadrobić stracony czas.
Konsekwencje pobytu w obozie / Barbara Kruczkowska
Dopiero w 1945, jak nas odszukano w Potulicach i przywieziono do Czeladzi, to potem przez dwa lata (do 1947 roku), mieszkaliśmy z bratem w sierocińcu. Nie mieliśmy już nic: ani mieszkania, ani rodziny (tylko dalszą rodzinę), więc nie było się gdzie zatrzymać. Dopiero tato starał się o to, żeby dostać jakieś mieszkanie i wtedy mógłby dopiero nas sprowadzić do siebie. Moje najwcześniejsze wspomnienie wiążę się właśnie z pobytem w sierocińcu. Wtedy miałam już 5 lat. Tam było się już z tymi dziećmi, już się nami opiekowano. Tato dochodził do nas, a w między czasie szukał jakiegoś rozwiązania, jakiegoś mieszkania, żeby można było nas stamtąd zabrać. Jak otrzymał mieszkanie w 1947 roku z kopalni "Saturn", wtedy nas zabrał z tego sierocińca. Jeszcze wcześniej się ożenił, więc utworzyliśmy rodzinę - zaraz za rok urodził się brat, potem siostra.
Esesmani i funkcyjni, konsekwencje pobytu w obozie / Zofia Kuśmierek
Wychowawczynie to były Polki. Niemki tam nie pracowały. Jedna wychowawczyni była sroga, ładna kobieta, pamiętam, miała spódnicę, oficerki, jak szła, to tak tym biczem po cholewach... Dorwali ją gdzieś po wojnie, ona pracowała w przedszkolu, z dziećmi na spacerze była, i poznali ją ludzie, i zaraz ją zamknęli, i siedziała. Druga wychowawczyni też była taka sroga, jak nie wiem - powiesili ją zaraz, jak Niemcy wyszli.
Konsekwencje pobytu w obozie, Żywność w obozie, głód / Janina Boroń
Posłuchaj:
Esesmani i funkcyjni, konsekwencje pobytu w obozie / Edmund Szenkowski
Posłuchaj:
Esesmani i funkcyjni, konsekwencje pobytu w obozie / Edmund Szenkowski
Posłuchaj:
 
Dom Spotkan z Historią Ośrodek Karta Ośrodek Karta EACEA