Zapomniane Obozy
 
Wyzwolenie obozu, powrót do domu, konsekwencje pobytu w obozie / Zofia Janik
Nie docierało do mnie, że to już jest koniec. Jedni wierzyli, drudzy nie wierzyli, trzeci uciekali, inni płakali. Nawet nie mam pojęcia jak się to wszystko zakończyło. Chorowałam bardzo, przeszłam pięć operacji. Po wyjściu za mąż po trzech latach dopiero doczekałam się dziecka, chodziłam do ginekologa, leczyłam się. Wrzody miałam, a chuda taka byłam, że mnie nie poznawali na wsi. Byłam chuda i tylko oczy miałam duże. Rodzice strasznie to przeżywali, bo moja młodsza siostra zmarła z rozpaczy, bo jak mnie zabrali to tak płakała, że jej żyłka pękła i zmarła. To teraz rodzice nie wiedzieli, jak się cieszyć i płakali.
Wyzwolenie obozu, powrót do domu / Genowefa Kowalczuk
Jak żeśmy wyszli w tym dniu rano z baraku, tak Niemcy już pouciekali. Naszego baraku już nie mogli spalić, bo nie zdążyli, ale myśmy się bali chyba ze cztery godziny, że wrócą. Brama była otwarta, ale żadne z tych dzieci nie próbowało wyjść, bośmy się bali. Nie ma nic! Ale potem nadal brama otwarta, no to jedno wyszło, drugie, dziesiąte, pięćdziesiąte i tak dalej. I było nas chyba ze sześć, ze czterech chłopaków i tak żeśmy szli, szli, szli. Dokąd to nie wiadomo było, w każdym bądź razie było już ciemno - doszliśmy do Zgierza. Trzeba gdzieś iść spać, a to przecież styczeń. Chcieliśmy być w stodole, żeby zostać wszyscy razem, nie chcieliśmy się rozdzielać. Nie wiem czy to był sołtys czy gospodarz, w każdym razie weszliśmy do takiej dużej kuchni, rozścielił nam snopki słomy i tam myśmy tą noc przespali. Rano idziemy nazad do obozu, ni ma co, bo tam było lepiej, bo tam my mieli koce i zupy dali. To jak już żeśmy szli tą Brzezińską, to już było widać: w beczkach węgiel ludzie wozili z tego obozu, ziemniaki. Doszliśmy do obozu, pooglądaliśmy gdzie tam co jest, ale nic nie było. Była tylko zupa Erzac w magazynach i ziemniaki w kopcach, ale to pomarzło, a myśmy nie byli zdolni, żeby sobie samemu ugotować. Nie wiem jak długo żeśmy tam byli, w każdym razie wyżywaliśmy się - zamknęliśmy bramę obozu, a że na każdej stołówce było dużo tych misek, [to nimi wybijaliśmy szyby w budynkach obozu]. Tak przez około dwa tygodnie nikt nie wiedział, że my tam istniejemy. Tylko te chłopaki z Łodzi, co przedtem byli razem z nami w obozie, a teraz wyszli na wolność i poszli do swoich domów. Więc oni przyszli później do obozu i nawiązali z nami kontakt, przynosili nam czasami jakieś jedzenie i dlatego myśmy jakoś nie zdechli z głodu przez ten czas.
Wyzwolenie obozu, powrót do domu / Hanna Krzewska-Lis
Przez kilka dni nie wychodziłyśmy na zewnątrz bojąc się, że Niemcy znowu się pokażą. Oni co prawda wychodząc podpalili sąsiedni barak i pani doktór zarządziła ewakuacje wszystkich na zewnątrz, na mróz i śnieg. A że myśmy były względnie zdrowe, więc żeśmy wytaszczyły tych chorych (niektóre były już umierające) na zewnątrz. I tam jeszcze jacyś esesmani pojawili się, którzy postrzelali trochę. Dwie dziewczyny koło mnie stojące zastrzelili, ale w końcu wszyscy się wynieśli. Nastąpił taki okres, dobę czy dwie, że byłyśmy same i właściwie pani doktór kazała nam zamknąć drzwi, okna, wszystko, zrobić pełny verdunklung i nie pokazywać się na zewnątrz. I to właściwie nas uratowało, bo już więcej Niemcy nie przyszli. Właściwie w nocy zaczęła się jakaś wielka bitwa artyleryjska między Niemcami i Rosjanami, i akurat pociski latały nam nad głową, między innymi z katiusz. Wydawało nam się, że się krzyżują nad samym obozem. No ale rano obudził nas - o ile w ogóle któraś z nas spała - wjeżdżający na teren obozu radziecki czołg. No była, muszę przyznać, wielka radość, bo to byli wyzwoliciele.
Wyzwolenie obozu, powrót do domu / Maria Podrez
Później likwidowano ten obóz, ponieważ zrobiono tam wyłącznie obóz męski. Spośród tej ludności polskiej, która nie chciała podpisywać Volkslisty, czyli przyznawania się do narodowości niemieckiej: dorosłych, silnych i zdrowych ludzi wywożono prawdopodobnie gdzieś na roboty lub do innych obozów, a pozostali musieli opuścić III Rzeszę w ciągu krótkiego czasu. Dlatego wtedy znaleźliśmy się w Drohobyczu u drugiej siostry mojego ojca.
Wyzwolenie obozu, powrót do domu, konsekwencje pobytu w obozie / Daniela Stelmach
Jak wróciłam to byłam taka chudziutka, jak i teraz. Ciocia to się rozpłakała jak mnie zobaczyła. A wujek wrócił później, bo wracał z Dachau. Był w Dachau i w Gross Rosen. Ja już wtedy pracowałam, musiałam iść do pracy, bo przecież z czegoś trzeba było żyć. Byłam sama. Byłam u babci, ale babcia nie miała tyle, żeby i mnie dać. Miałam drewniaki zrobione w obozie, przywiozłam je sobie i chodziłam w nich. Byłam elegantką w Sosnowcu, bo to były przecież modne buty na koturnie.
Wyzwolenie obozu, powrót do domu / Helena Sznerch
Łódź była tak oświetlona, że igłę można było znaleźć. Rano chłopcy pierwsi krzyknęli: "Hura! Jesteśmy wolni! Wolni!" Mój Boże! Dziewczyny patrzyły z okien sztuby jak chłopaki lecą z tych budynków. Myśmy były w obozowych ubrankach, włosy ogolone, jeżyki tylko miałyśmy. Wtedy i my daliśmy chodu. Faktycznie, brama była otwarta szeroko na wolność, na miasto. Agnes i Teresa mówią do mnie: "Hela, przechodzimy na baczność?". A ja mówię: "Wy jak chcecie to przechodźcie, a ja nie". Tam ciągłe stał lagerführer i jeszcze ktoś inny. Przed sobą trzymali broń gotową do strzału, tacy byli cwani. Ja nie przeszłam przed nimi na baczność, a jak się odwróciłam, to on tylko patrzył się na mnie. Potem dopiero sobie pomyślałam, że co by mu wtedy szkodziło pociągnąć za cyngiel. Patrzył tylko, jak to wszystko leci z tego obozu w tych trepach, jak tabor koni! Doleciałam na Kurczaki przez całą Łódź, do brata mojego ojca. Tramwaje na środku, sklepy, wystawy, żaluzje pozrywane, szyby powybijane. Coś potwornego! Strach było patrzeć. Już jesteśmy na Kurczakach, po drugiej stronie jest cmentarz, a my zakręcamy na ulice Szumną. Tam tyle wojska, czołg niemiecki stoi i wszyscy zwrócili na nas uwagę. Widzieli że my bez włosów, że w lagrowych ubraniach, w trepach, że dzieci. Zaczęłam pukać do okna, do wujka. Uchyliła się zasłonka i mówię: "Ciociu, otwórz". Wyszedł wujek i nas wpuścił, dali nam jeść, na podłodze nas położyli i żeśmy usnęli.
Wyzwolenie obozu, powrót do domu / Zbigniew Knapczyk
W tym obozie żeśmy przebywali do czasu, aż w styczniu nas oswobodzono. Później to nie było ani Niemców, ani Rosjan, sami żeśmy byli. Więźniów, którzy byli w obozie wyprowadzono nie wiadomo gdzie, natomiast my dzieci zostaliśmy sami. Baraki były już nieogrzewane, a żeśmy byli w takiej stolarni i tam żeśmy wzięli te dzieci, to słomy skombinowaliśmy, i tak żeśmy tam żyli. Do marca (bo to dwa miesiące zimowe akurat były) było ciężko, ale żeśmy się prowadzili swoimi drogami, to znaczy chodziliśmy po magazynach, broń żeśmy wyszukali. Były tam hodowane wieprzki, trzoda, to skoro mieliśmy rewolwery strzelaliśmy do nich. Tam żeśmy na sankach dowozili dziewczyny - był tam taki kocioł i pomieszczenie, gdzie one nam gotowały. Ziemniaki też mieliśmy, bo w magazynach wszystko można było zdobyć do jedzenia. Jak Rosjanie wpadli tam, to my mówili: "Towarisz, menażku chaczysz?", bo oni głodni byli. Tośmy im powiedzieli, gdzie znajdą broń, te "9-tki" automatyczne. Każdy z nas miał broń, a te pociski z pepeszy pasowały do niej, więc oni nam dawali kulki z pepeszy, a myśmy im powiedzieli gdzie są paczki z bronią i magazyny. Skorzystali z tych magazynów, bo myśmy wszystkiego nie mogli zjeść. To były te pierwsze wojska, bardzo biedne, ale one szły dalej i dopiero potem przyszły polskie wojska, które się nami zaopiekowały.
Wyzwolenie obozu, powrót do domu / Janina Boroń
Wiedzieli, że jesteśmy dziećmi, które wracają z obozu. Było dużo płaczu, myśmy w tych czapach, jak sobie przypomnę, te buty duże, te czapy, kożuchy takie. Także wrażenie było też na pewno dla osób witających nas, ale było to miłe, bo każdy przyniósł co mógł, żeby nam jakoś umilić ten powrót. A później dopiero przykra sprawa - każdy się dowiedział, że rodzic nie żyje, bo myśmy nie wiedzieli, że na przykład nasza mamusia zginęła w obozie. Bo skąd? Dopiero po wyzwoleniu, jak wróciliśmy z obozu, to dowiedzieliśmy się (ojciec nie wracał, ale później wrócił) - jednak powiedziała nam rodzina, że już niestety mamy nie zobaczymy, bo zginęła w Oświęcimiu.
Wyzwolenie obozu, powrót do domu / Józef Szmigiel
Pamiętam do dzisiaj odgłosy walk niemiecko-sowieckich. Myśmy przetrzymali ten okres, nie wiem, czy to było 12 godzin, czy więcej, w takiej piwnicy, bo miasto oczywiście było bombardowane, paliło się i tak dalej. Niebezpiecznie było być na powierzchni. Siedzieliśmy więc w piwnicy. Pamiętam nawet taki szczegół, że w tej piwnicy było dużo ludzi, Polaków, chyba takich pracowników jak mój ojciec. Był problem wyżywienia w tej piwnicy. Jeden z tych dorosłych, jak się te walki troszkę uspokoiły, wyszedł z tej piwnicy, złapał dwie kury, zamordował te kury i przyniósł do piwnicy. I tam zorganizowano taki żelaźniak, taki piecyk. Była zima, nie było wody oczywiście, więc ktoś śniegu przyniósł z zewnątrz, do gara wrzucił razem z tymi kurami, i to było nasze pożywienie. Do dzisiejszego dnia pamiętam, jak ta kura smakowała. Nigdy lepiej mi kura nie smakowała jak wtedy, w tej piwnicy.
Wyzwolenie obozu, powrót do domu, pamięć o obozie / Adolf Kasprzyk
Ale ciągle czekaliśmy na jakiś wysłanników ze Śląska. Gdzieś tak pod koniec lutego, w marcu przyjechała ekipa towarzyszy, bo nie wszystkich Niemcy zwinęli, nie wszyscy zostali ostrzeżeni. Na przykład taki Polak z Czeladzi - on zorganizował tą ekipę. Transport kolejowy był też przede wszystkim na usługach wojska, także było ciężko nas stamtąd przywieźć. Ale w końcu przyjechali i zabrali tylko część dzieci, no bo się nie dało wszystkich wziąć, bo to kupa ludzi. Dzisiaj jest jeszcze ponad sto dzieci, które się zjeżdżają nieraz na takie zjazdy, żeby się zobaczyć, kto jeszcze żyje i jak żyje. W końcu nas ostatnią grupę zabrano, załatwiono z koleją wagony towarowe. Tam nam w tych towarowych wagonikach dali takie piecyki żelazne, a na stacjach nam kolejarze dali zawsze węgla. I tak żeśmy jechali aż przeszło tydzień z tej Bydgoszczy, a ciągle jeszcze w tych ubiorach poniemieckich, bo to były cieplutkie takie. I w marcu wróciliśmy tu do tej miejscowości. Oczywiście nikogo z rodziców nie było, bo wszyscy byli na terenie Niemiec. Ojciec mój był w Mauthausen, matka była w Buchenwaldzie.
Wyzwolenie obozu, powrót do domu / Tadeusz Wlazło
Jak się wojna zakończyła...Bo tam już były naszykowane trzy hausy, dwa chyba czy trzy, już do spalenia były naszykowane. Mieli spalić. Kto to odwołał, kto z tego zrezygnował, do tej pory nie wiem, nikt chyba nie wie. Ruskie się mną zaopiekowali i oddali do domu dziecka na ulicę Kopernika 3. Każdy szedł na swoją rękę. Ale najpierw to najwięcej się zebrało koło magazynu z chlebem, koło kuchni. To się tak stało o zmroku, na szarówce. Wszystko runęło, nie było żadnego wartownika, nic, nikogo nie było. Ja też kawałek chleba złapałem, takie kółeczko chleba. Były bramy otwarte, i każdy na łeb na szyję uciekał. I Ruskie żołnierze mną się zaopiekowali, bo nie miałem gdzie iść. Byłem z nimi parę miesięcy. Byłem, jak syn pułku. Reszta dzieci - każdy się rozszedł w swoją stronę. Kto miał rodzinę, to do rodziny. Bardzo dużo właśnie trafiło na Kopernika. Mnie Rosjanie traktowali bardzo dobrze. Mogę zawdzięczać Rosjanom, że żyję, mogę dziękować. Ja nie wiem, co by się ze mną stało, gdyby się mną nie zaopiekowali. Z tym, że ja nie chciałem jechać do Rosji, chciałem zostać w Polsce, to mnie oddali do domu dziecka. Z nimi byłem siedem, dziesięć miesięcy może. W ruskim mundurze normalnie chodziłem jako dziecko, pierwszy szedłem. We Wrocławiu przed kompanią ja szedłem pierwszy, a za mną dopiero oficer. Prowadziłem to wszystko. Kwiaty dawali mi ludzie, kładli za pas. We Wrocławiu polskie wojsko nie wierzyło, że ja jestem Polak, dla mnie grali "Rozszumiały się wierzby płaczące". Nie wierzyli, że ja jestem Polak, w ruskim mundurze, dziecko dziesięcioletnie.
Wyzwolenie obozu, powrót do domu / Irena Lasoń
Na szczęście doczekałam wyzwolenia. Gdyby pobyt w tym obozie, czy w ogóle w jakimkolwiek obozie, trwał dłużej może o pół roku, toby wszyscy poumierali razem ze mną! Bo tak wyglądaliśmy, tacy byliśmy chudzi, o wielkich oczach, dużych brzuchach tak, jak dzieci trzeciego świata. W końcu nas wyzwolono, to znaczy Niemcy uciekli. Rano jak wstaliśmy nie było już Niemców na wieżyczkach. Mogliśmy już się poruszać i widzieliśmy jak ludzie wychodzą z tego obozu i idą, i idą - tam bardzo dużo ludzi było. A my dzieci zostaliśmy. Nie było co do zjedzenia, zimno, ale znaleźli się starsi ludzie, którzy się nami zaopiekowali. Postarali się o piece żelazne i o węgiel. Wojsko sowieckie się nami opiekowało, dawało nam jeść dużo zupy i chleba do syta. Wyswobodzenie było w styczniu, a myśmy tam jeszcze cały luty byli. Jedzenie już było lepsze, w każdym razie mieliśmy zupy pod dostatkiem, budyń na wodzie, nie na mleku. Chodziliśmy do majątku po mleko i tak się żyło. W lutym przyjechali albo ojcowie, albo wujkowie z Jaworzna, z Czeladzi, z Będzina i zabrali część dzieci. Oni się ukrywali podczas okupacji i nie byli zabrani do obozu. No więc część dzieci zabrali, a nas zostawili. Powiedzieli, że po nas też przyjadą. Jak już po nas przyjechali, to załadowali nas na wozy drabiniaste, zaprzężone w woły, nie w konie, i zawieźli nas do Nakła. A w tym Nakle ani pociągu nie było. Wystarali się więc o jakieś mieszkanie, o łóżka i tam spaliśmy. A żywiliśmy się w Czerwonym Krzyżu. Tam nam dali chleb, to kawę, to zupę. W końcu znaleźli pociąg: wagony towarowe wyściełane słomą, a w wagonach piecyki żelazne opalane węglem. I my w tych wagonach jechaliśmy do Będzina. Dopiero w marcu przyjechaliśmy do Będzina.
Warunki życia w obozie, wyzwolenie obozu, powrót do domu / Janina Boroń
Posłuchaj:
Wyzwolenie obozu, powrót do domu, Żywność w obozie, głód / Józefa Posch-Kotyrba
Posłuchaj:
Warunki życia w obozie, wyzwolenie obozu, powrót do domu / Halina Skalbmierska
Posłuchaj:
Wyzwolenie obozu, powrót do domu / Barbara Kruczkowska
Posłuchaj:
Wyzwolenie obozu, powrót do domu / Henryk Malicki
Posłuchaj:
Wyzwolenie obozu, powrót do domu / Tadeusz Wlazło
Posłuchaj:
Wyzwolenie obozu, powrót do domu / Hanna Krzewska-Lis
Posłuchaj:
Wyzwolenie obozu, powrót do domu / Hanna Krzewska-Lis
Posłuchaj:
Wyzwolenie obozu, powrót do domu
Jan Kuczyński

Texte alternatif

Wyzwolenie obozu, powrót do domu
Tadeusz Wyrwas

Texte alternatif

 
Dom Spotkan z Historią Ośrodek Karta Ośrodek Karta EACEA